Potrzeba powrotu do wspólnoty interesów
Europejski „rok rocznic” – 20-lecie upadku komunizmu w Europie wschodniej, 70-lecie wybuchu II wojny światowej, 5 rocznica wejścia Polski i innych panstw Europy Srodkowo-Wschodniej do UE, w polskiej polityce wewnętrznej półmetek rządu Donalda Tuska, a w niemieckiej polityce wybory do Bundestagu – jest dobrą okazją do dokonania bilansu stosunków polsko-niemieckich. Należy podkreślić znaczenie pozytywnych osiągnięć.
Minął okres, w którym Polska mogła by być w Niemczech odbierana jako notoryczny trouble maker. Polska zdobywa w UE uznanie, czego dowodem jest wybór Jerzego Buzka na przewodniczącego parlamentu europejskiego. W ciągu dwóch lat obu stronom udało się w dużej mierze wyciszyć negatywne emocje z poprzedniego okresu.
Bilans ostatniego roku jest nader pozytywny i zdaje się nadrabiać braki w stosunkach polsko-niemieckich w dziedzinie polityki historycznej. Dowodzą tego obchody 20 rocznicy upadku komunizmu w Krakowie (4 czerwca) i Berlinie (9 listopada), jak i obchody 70 rocznicy wybuchu II wojny światowej 1 września 2009 roku na Westerplatte. Niezależnie od zakulisowych napięć w fazie przygotowawczej efekt końcowy był pozytywny, ponieważ upadek muru berlińskiego został w końcu przedstawiony jako symbol oddolnej rewolucji wschodnioeuropejskiej, z wyraźnym docenieniem inicjującej roli „Solidarności”, a nie wyłącznie „niemieckiej rewolucji”.
Także obchody na Westerplatte były w dużej mierze dzięki obecności niemieckiej Kanclerz i jej wystąpieniu wydarzeniem europejskim. Stało się tak także za sprawą obecności rosyjskiego premiera Wladimira Putina. Nigdy dotychczas agresja III Rzeszy na Polskę 1 września 1939, i rola paktu Hitler-Stalin, nie były tak szeroko komentowane w prasie europejskiej jak w tych dniach.
Obchody roku 2009 stworzyły podstawę dla polsko-niemieckiego zbliżenia w kwestiach polityki historycznej, mimo że rozbieżności wokół fundacji „Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie” nadal istnieją. Niemcy i Polacy mogą wnieść poprzez współpracę w tej dziedzinie zasadniczy wkład do europejskiej pamięci historycznej, Wizyta ministra Guido Westerwellego w Warszawie, jako jego pierwsza zagraniczna podróż w tej roli, była jak najbardziej pozytywnym sygnałem. Podobnie zaufanie, jakim wyraźnie dażą się kanclerz Angela Merkel i premier Donald Tusk, pozwala określać stosunki polsko-niemieckie jako stabilne i więcej niż poprawne. Ważnym gestem nowego rządu federalnego jest wpisanie Trójkąta Weimarskiego do umowy koalicyjnej.
Mimo jednak tak znaczącej poprawy atmosfery w ostatnim okresie i tylu pozytywnych sygnałów, Polskę i Niemcy w wielu punktach różnią zarówno interesy, jak i doświadczenia. Ponadto Warszawa zarzuca Berlinowi, że wobec Rosji nie prowadzi polityki europejskiej, lecz kieruje się wyłącznie swymi interesami narodowymi. To samo Niemcy zarzucają Polsce. Polska chciałaby wspólnej polityki energetycznej – jako odpowiednika na wiek XXI dawnej Wspólnoty Węgla i Stali, podczas gdy Niemcy prowadzą własną politykę energetyczna. Rozbieżności dotyczą wielu punktów, co jednak nie dowodzi braku strategicznego wspólnego interesu.
Należy też zwrócić uwagę, że w stosunkach polsko-niemieckich pojawia się wyraźna cezura pokoleniowa. Jak pokazały wrześniowe wybory 2009 roku do Bundestagu, ze sceny schodzi zarówno wojenna generacja „ojców założycieli” polsko-niemieckiego pojednania, jak i jej bezpośredni następcy z pokolenia powojennego. Osiągnięcia pojednania są znaczące i nie można o nich zapominać - o liście polskich biskupów ze słowami o wzajemnym wybaczeniu z 1965 r., symbolicznym uklęknięciu niemieckiego kanclerza RFN Willy’ego Brandta w 1970 r. w Warszawie przed pomnikiem bohaterów Getta oraz o znaku pokoju miedzy premierem Tadeuszem Mazowieckim i kanlerzem Helmutem Kohlem w czasie „Mszy Pojednania” w Krzyżowej w listopadzie 1989 r.
Miejsce wielkich pionierów i twórców polsko-niemieckiego pojednania zajmują - i w Niemczech i w Polsce - czterdziesto- pięćdziesięcioletni pragmatycy ukształtowani przede wszystkich przez politykę wewnętrzną, a nie zagraniczną swych krajów, a gdy chodzi o stosunki polsko-niemieckie w atmosferze sporów wokół „Centrum przeciwko Wypędzeniom”, wokół Nord-Streamu, czy odmiennego stosunku Niemiec i Polski do USA (wojna w Iraku i tarcza antyrakietowa) oraz miejsca Niemiec w UE (spór o konstytucję).
Wprawdzie Angelę Merkel i Donalda Tuska łączy wzajemne zaufanie, jednak jest to za mało, aby mówić o fundamencie dla szerszej wizji polsko-niemieckich stosunków w przyszlym dziesieciolecie, a tego teraz potrzebują oba państwa. Wydaje się też, że i młodsi politycy, i deputowani z obu krajów nie znaleźli jeszcze nowego wspólnego języka dla stosunków polsko-niemieckich, ani też nie wyznaczyli oni sobie nowych wspólnych zadań w zjednoczonej Europie. Powrót do debaty o „polsko-niemieckiej wspólnocie interesów”, którą niegdyś zapoczątkowali ministrowie Krzysztof Skubiszewski i Hans-Dietrich Genscher jest dziś potrzebny wobec wielkich wyzwań, jakie szykuje nam wiek XXI. Należy przede wszystkim podjąć próbę określenia i skonkretyzowania, choćby w najkrótszy sposób, tych wyzwań.
1. Wzorzec niemiecko-francuskiego pojednania
Polacy i Niemcy powinny, mimo wielu asymetrii, dostrzec faktycznie istniejące analogie do stosunków niemiecko-francuskich po 1945 roku. Niemcy Zachodnie i Francja przez dziesięciolecia i nawet po przełomowym 1989 roku były dwoma biegunami reprezentującymi własne interesy i własne wizje przyszłości Europy. Jednak właśnie dzięki temu współpraca między Bonn/Berlinem a Paryżem mogła stać się motorem integracji europejskiej a porozumienie obu rządów było conditio sine qua non dalszego rozwoju tej integracji.
Powinniśmy podążyć za wzorem francusko-niemieckim szukając porozumienia między Warszawą a Berlinem, bez którego dalszy rozwój UE uległby zachwianiu. Ponieważ jednak obu narodom zależy na przyszłości UE mamy tu do czynienia ze „wspólnotą interesów” w Europie. U podłoża polityki „wspólnoty interesów” nie leży jednak idealna harmonia. Na podstawie utartych zasad i procedur partnerskiego działania dąży sie raczej do uzgadniania interesów, co jest w interesie bilateralnym jak i przez to w interesie europejskim.
Wzorzec niemiecko-francuskiego pojednania jako „motoru UE” został zaakceptowany przez już trzecie pokolenie i łagodził dwustronne napięcia, i rozbieżności żywotnych interesów, których i w aktualnych stosunkach nie brakuje (m.in. energia atomowa, wspólnota śródziemnomorska) Podobnie trwałej filozofii politycznej na wiek XXI potrzebują Niemcy i Polacy. Nadają aktualnym sporom polsko-niemieckim kooperacyjne ramy trwałego zaufania.
Należy dołożyć wszelkich starań, aby Trójkąt Weimarski stał się istotnym narzędziem integracji europejskiej zarówno w zbliżeniu Zachodu i Wschodu w nowej Unii, jak i w kształtowaniu wspólnej polityki wschodniej EU, która bez zaangażowania Paryża nie jest możliwa.
2. Wspólna polityka wschodnia
Zarówno w interesie dwustronnych stosunków, jak i w interesie UE jako całości i jej państw członkowskich leży zapobieżenie wbijaniu klina między „starą” i „nową Europę”, a przede wszystkim między Niemcy i Polskę, tak jak zrobili to Stany Zjednoczone w roku 2003 a Rosja w roku 2005. Nawet jeśli niepodobna zapobiec próbom izolowania przez Moskwę „neurotycznych” Polaków i zarazem wciągania do współpracy „spolegliwych” Niemców, to Niemcy i Polska przy wszystkich różnicach interesów i asymetriach potencjałów powinny być wzorem unijnej solidarności i racjonalnej wspólnej polityki wschodniej. To samo dotyczy unijnego partnerstwa wschodniego wobec Ukrainy, Mołdawii, Gruzji czy Białorusi.
3. Stosunki transatlantyckie
Oba kraje Niemcy i Polska mają powody, by czuć się zaniepokojone dystansem, jaki nowa administracja w Waszyngtonie wykazuje w stosunku do Europy. Wbrew tezom o wypaleniu się „polsko-niemieckiej wspólnoty interesów” i zastąpieniu jej wspólnotą sporu, ta wielka wspólnota interesu istnieje nadal – zarówno Niemcy, jak i Polska są zainteresowane w silnej i zdolnej do wspólnego działania UE. Tylko taka będzie atrakcyjna dla USA. I dla Niemiec, i dla Polski nadrzędny jest nie tylko nakaz unijnej solidarności, ale i bardziej skoordynowana polityka w ramach NATO.
4. Wspólna polityka energetyczna
Problemy energetyki należą dziś do naczelnych w polityce światowej, łącząc się ściśle z problematyką klimatyczną. Stanowią też centralne kwestie w stosunkach polsko-niemieckich. Niemcy i Polska posiadają w tej dziedzinie wspólne interesy, jak na przyklad wzmocnienie bezpieczenstwa energetycznego calej UE, zarazem w tak istotnej kwestii, jak budowa i korzystanie z energii jądrowej istnieją wyraźne rozbieżności. Polityka wschodnia Unii Europejskiej coraz silniej związana jest wyzwaniami polityki energetycznej i ekspansji rosyjskich koncernów na terenie całej Unii (Niemcy, Bułgaria, Grecja m.in.).
5. Współdziałanie na terenie instytucji europejskich
Polsko-niemieckie stosunki w coraz większym stopniu dotyczą tego, co dzieje się w Brukseli. Zarówno w polskim, jak i niemieckim interesie jest bardziej widoczna obecność Polski w Europejskiej Służbie Zagranicznej. Nie jest to tylko kwestia prestiżu, lecz lepszej koordynacji wspólnej polityki zagranicznej UE, a także lepszego jej reprezentowania w Polsce - największym kraju w Europie Środkowo-Wschodniej, bezpośrednim sąsiadzie Rosji i niejednokrotnie rzeczniku interesów nowych członków UE.
6. Stosunki polsko-niemieckie wymagają pracy eksperckiej
Kontakty formalne i nieformalne polityków, wyższych urzędników ministerstw i posłów są intensywne. Należy je jednak nasycić treścią i tematami o znaczeniu strategicznym. Do tego potrzeba jest więcej niż dotychczas wspólnej pracy ośrodków analitycznych i eksperckich w obu krajach, a wiecej aktywnosci pełnomocników rządów ds. stosunków bilateralnych.
Polsko-niemiecka grupa parlamentarna powinna zająć się intensywniej niż dotychczas rolą parlamentów narodowych w kształtowaniu prawa unijnego, przejąć rolę jednego z liderów nie tylko stosunków dwustronnych. Jej zadaniem powinno być również przeciwdziałanie tendencjom „renacjonalizacji” wedlug niektórych interpretacji Traktatu Lizbońskiego.
***
Wbrew tezom o wyczerpaniu się formuły „wspólnoty interesów” i rzekomym zastąpieniu jej wspólnotą sporu, polsko-niemiecka wspólnota warta jest poważnej debaty i poważnych planów, przede wszystkim dlatego, że zarówno Niemcy, jak i Polska są zainteresowane w silnej i zdolnej do wspólnego działania UE. Należy wykorzystać poprawę atmosfery w stosunkach polsko-niemieckich w roku 2009 i powrócić do intencji „ojców założycieli” w okresie historycznego przełomu 1989 roku. Dla nich stosunki polsko-niemieckie miały być jednym z fundamentów rozszerzającej się integracji europejskiej. Istotne jest wszakże, by stosunki polsko-niemieckie nie traktować wyłącznie dwustronnie, gdyż Polacy i Niemcy mają obowiązek wspólnego podejmowania wyzwań, stojących przed Europą w XXI wieku.
„Grupa Kopernika” wspierana jest przez Fundację im. Roberta Boscha.
--------------------------------------------------------------------------------